MARATON UKOŃCZONY SPRINTEM, CZYLI JAK POWSTAŁO SKNB
Cała historia zaczęła się powoli, można powiedzieć „w żółwim tempie”. Na szczęście-nieszczęście w październiku 2005 r. pojawiła się na uczelni problematyczna grupa ambitnych i zapalonych studentów biotechnologii. Od pierwszych dni przejawialiśmy niesamowitą chęć kształcenia się, tłuczenia szkła laboratoryjnego i rozlewania nietanich odczynników.
Swój spokojny spacer w tym kierunku rozpoczęliśmy od dręczenia wykładowców pomysłem założenia Koła Naukowego. Pierwszą osobą, która się „złamała” była prof. Joanna Rzeszowska. Nie zezwoliła jednak na upragnione bieganie w białych fartuszkach po laboratoriach – na to trzeba było zapracować! W końcu niesprawdzonych zawodników nie umieszcza się w kadrze reprezentacyjnej. Rozpoczęliśmy więc cierpliwy trening, zwiedzając Instytut Onkologii, poznając sprzęt i zasady jego obsługi oraz organizując małe referaty na interesujące nas ponadprogramowe tematy. Tak minęły nam dwie sesje i nadeszły pierwsze akademickie wakacje.
W październiku kolejnego roku nasz spacer zaczął przyśpieszać. Wzbudziliśmy zainteresowanie kolejnych wykładowców, a u prof. Rzeszowskiej zdobyliśmy zaufanie. Dołączył do naszego zespołu kolejny wymagający trener, dotychczas pilnie nas obserwujący, prof. Korneliusz Miksch. Pojawiły się pierwsze pomysły na projekty naukowe i obietnice upragnionej pracy z pipetami i odczynnikami w rękach. Do pierwszych zawodów trzeba się jednak przygotować także formalnie. Rozpoczęły się rozmowy na temat zarejestrowania Koła, napisania statutu, pomysłów na rozdział pracy i połączenie sił z istniejącym już Kołem Biotechnologów na Wydziale Inżynierii Środowiska i Energetyki.

Reprezentacja członków-założycieli SKNB z wizytą u Prorektora R. Wilka
Jak to w takich sytuacjach zazwyczaj się dzieje, pomysłów i rozmów jest tysiąc, a robota jakoś nikomu nie idzie. Minęły dwa miesiące, kiedy na horyzoncie zaczęła widnieć meta końca pierwszego semestru! Wtedy wyścig nabrał rumieńców. Pomimo natłoku kolokwiów i widma egzaminów ruszyły intensywne prace nad statutem Koła, deklaracją przystąpienia do niego, podaniami i innymi niezbędnymi papierami. Wersji statutu były setki i krążyły po Internecie od jednej do drugiej skrzynki mailowej Członków Założycieli. Przed samą metą, już
w czasie sesji, dostaliśmy dodatkowego przyspieszenia od jednego z trenerów: umówione przez prof. Mikscha „na jutro” spotkanie z Prorektorem ds. Dydaktyki prof. Ryszardem Wilkiem. Przesyłanie ostatecznych poprawek rozgrzało nasze internetowe łącza do czerwoności.
Czekał nas Wielki Finisz: zbieranie na ostatnią chwilę podpisów na oficjalniej liście Członków Założycieli, wizyta
u profesora Mikscha, połączona ze złożeniem oficjalnej prośby o zarejestrowanie Koła i wielka trema przy wejściu do Rektoratu. Sama końcówka biegu okazała się być bardzo sympatyczna: uśmiechnięty i zadowolony z nas Pan Prorektor, wygodne krzesła, przyjemna rozmowa, kosztowanie czekoladek
w „firmowym” opakowaniu uczelni
i pamiątkowe zdjęcia. Wszystkie podania zostały pozytywnie rozpatrzone i niedługo po naszej wizycie u Prorektora Wilka ogłoszono zwycięzców maratonu –
z dniem 12 lutego 2007 roku na Politechnice Śląskiej przy Centrum Biotechnologii oficjalnie powstało Studenckie Koło Naukowe Biotechnologów. Ta ostatnia pełna nazwa rozszyfrowuje tajemniczy skrót SKNB w tytule tej miniinformacji.
Tak oto zakończył się pierwszy wyścig, jednak zawody wciąż trwają. Czas pokaże, czy najmłodszy reprezentant Politechniki Śląskiej okaże się być maratończykiem realizującym swoje projekty
w iście sprinterskim tempie, czego wszyscy sobie życzymy.
Katarzyna Krzemień
Studentka II roku biotechnologii